W poszukiwaniu karpi z Dzikiej Wody

2

W piękne czerwcowe popołudnie, podjeżdżam pod Natalię samochodem zapakowanym prawie po sam brzeg. Udajemy się na zarezerwowaną wcześniej miejscówkę na Dzikiej Wodzie. Piękna woda, z bardzo dobrze przygotowanymi stanowiskami oraz zapleczem sanitarnym (prysznic, wc, przyczepa kempingowa z podłączonym prądem oraz wodą).

Po przyjechaniu na miejsce bierzemy się za rozstawienie przede wszystkim wędek, pontonu aby jak najszybciej wywieźć pierwsze zestawy. Do pontonu za pomocą specjalnego uchwytu mocuję deepera. Wypływamy na wodę. Podczas sondowania znaleźliśmy kilka fajnych miejsc obfitujących w piękne ryby. W dodatku pomogła nam mapka łowiska, przygotowana przez właścicieli, dzięki czemu sprawdziliśmy kontrolnie miejsca wytypowane chwilę wcześniej.

Obserwując wodę, jak i pogodę decydujemy aby jeden zestaw pozostawić na głębszej wodzie. Udało się trafić na niemalże idealne miejsce. Zaczep, głębokość około 4 m można powiedzieć, że miejsce wyrosło nam spod ziemi. Jak się później okazało było ono najlepsze. 

 

Kolejne miejsce to klasyczny spad za górką. Od zawsze takie miejsca dawały mi piękne karpie i tym razem postanowiłem ulokować zestaw w tak książkowym miejscu. Głębokość około 3m, twarde dno oraz dużo ryb, rybek w pobliżu (jak widać na załączonym obrazku). Miejsce także bardzo zachęcające. Zestaw nr 3. ląduje klasycznie pod drzewem.

Miejsca wytypowane, wędki wywiezione, nadszedł czas na dokończenie rozbijania obozu.
Po szybkiej organizacji miejsca obozowego przyszedł czas na odpoczynek.

Podczas miłych, spokojnych upływających minut z foteli wyrywa nas odgłos sygnalizatora. Tak, w najmniej spodziewanym momencie (podczas lekkiego upału) jest branie. Przykręcam szpulę hamulca i zacinam. Po kilku sekundach nad wodą widzę pięknego jesiotra. Rybka zrobiła piękny spław, nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem (najwyżej przy szczupakach) dodaje to sporo emocji. Kilka minut później po emocjonującym holu mamy rybę w podbieraku. Szybkie zdjęcie i ryba wraca do wody. Woda była tak przyjemnie ciepła, że grzechem było do niej nie wejść :D.

 

Pełni optymizmu wywozimy zestaw ponowne i czekamy. Do wieczora niestety nie było ani jednego “piku”. Dopiero coś zaczęło się dziać nad wczesnym rankiem. Na nasze nieszczęście były to bardzo delikatne szarpnięcia, niestety nie do zacięcia.

Jeśli chodzi o nasze zestawy były zbudowane z leadcora, bezpiecznego klipsa i kamieni, dzięki czemu podczas brania kamień wypinał się od razu po zacięciu ryby. Jest to bezpieczniejsze dla ryb, wygodniejsze dla wędkarzy a zresztą tak nakazuje regulamin łowiska. Nęciliśmy punktowo, zróżnicowaną frakcją zanęty od obecności zanęty sypkiej po całe kulki.

Zasiadka bardzo udana, mimo trwającego tarła na łowisku udało się złowić rybę oraz spędzić super czas. Dla takich chwil warto wrócić nad Dziką Wodę.

Mateusz

2 KOMENTARZE

    • No łowisko nazywa się Dzika Woda 😉
      Żaden problem już złowiłem nie jednego karpia na przetrzebionym PZW nad które zapraszam 😉

      Nie rozumiem tych bulwersacji każdy może łowić gdzie chce 😉 tak poza tym a łowisko idealne by spędzić czas z drugą połówką

      Pozdrooo

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here